100 lat Giełdy Kwiatowej w Aalsmeer!

15 marzec, 2012
Oceń ten artykuł

 Wszystkich zajmujących się florystyką profesjonalnie, jak i amatorów kwiatowego biznesu, zapraszamy do lektury artykułu autorstwa współpracującego z siecią EuroFlorist,  Andrzeja Dąbrowskiego (Grupa Florystyczna Florand).

Uczestnicząc w globalnej karuzeli florystycznej nie można przejść obojętnie obok 100 rocznicy powstania giełdy w Aalsmeer. 24 lutego rozpoczęły się uroczyste obchody tej okrągłej rocznicy i będą trwały przez 100 dni. Główna uroczystość odbędzie się w sobotę 2 czerwca. Obchody uroczystości w Aalsmeer obejmują spotkania, wystawy, zwiedzanie, wykłady, pokazy filmowe. Dawne budynki aukcji oraz historyczne ogrody zostały wybrane jako miejsce tych wydarzeń. Uroczyste obchody to inicjatywa Królewskiego Towarzystwa Ogrodnictwa i Botaniki. Organizatorzy chcą w tym półroczu w uroczysty sposób pokazać historię powstania dwóch głównych giełd kwiatowych w Aalsmeer Centrale Aalsmeerse Veiling (CAV) i Bloemenlust z przed stu lat.

Dla ludzi z branży kwiatowej wycieczka do źródeł florystyki to konieczność. Przecież gdyby nie Aalsmeer i kupcy handlujący prężnie na giełdach, organizacje zrzeszające producentów i florystów to nie było by florystyki w takim wydaniu w jakim mamy do czynienia obecnie. Na początku czerwca Grupa Florystyczna Florand wraz z firmą EuroFlorist Polska organizuje dla polskich florystów czterodniową wycieczkę autokarową do Holandii. Podczas pobytu w Holandii zaplanowano zwiedzanie dwóch największych giełd kwiatowych w Aalsmeer i Naaldwijk. Kolejnym punktem wycieczki będzie wizyta w holenderskiej kwiaciarni, gospodarstwie ogrodniczym, gdzie produkuje się kwiaty cięte i rośliny doniczkowe. Nie zabraknie też czasu na zwiedzenie Amsterdamu. Uczestnicy wycieczki będą mogli z bliska zobaczyć jak działa biznes kwiatowy w Holandii. Szczegółowe informacje o wyjeździe zamieszczone są na stronie organizatora www.florand.com.pl .

Na przełomie XIX i XX w. nastąpił gwałtowny rozwój ogrodnictwa na holenderskiej wsi. Najstarszy spis rolnictwa informuje, że w Aalsmeer w 1855 roku było już 90 producentów kwiatów. Na kwiaty cięte i zieleń do bukietów uprawiano wtedy: bez, kalinę, dalie, gałęzie drzew owocowych, bukszpan i truskawki. Wiejscy ogrodnicy przywozili kosze pełne kwiatów do pobliskich miast wozami, które ciągnęły konie lub psy. Handel kwiatami odbywał się na ulicy gdzie ogrodnicy sprzedawali klientom kwiaty i rośliny prosto z koszyka.

Rosnąca urbanizacja kraju i industrializacja miejsc pracy na początku XX wieku wyparła ogrodników z bezpośrednich okolic obszarów miejskich co było przyczyną zmiany sposobu dystrybucji roślin i kwiatów. Nowa rzeczywistość zmusiła ogrodników do korzystania z usług pośredników, dostarczających rośliny ze wsi do odbiorców w większych miastach, przez co rosła presja na obniżanie cen. Rolnicy uzależnieni od działalności hurtowników nie mieli mocnych argumentów w indywidualnych negocjacjach. Dodatkowym problemem były odroczone płatności, które nie zawsze spływały do producentów.

Tworzenie spółdzielni plantatorów pozwalały ogrodnikom odwrócić sytuację, często umożliwiały im wyeliminować pośredników i negocjować bezpośrednio z odbiorcami końcowymi. Działające w tym czasie kwiaciarnie szukały miejsc, gdzie mogłyby zaopatrywać się w większy asortyment kwiatów niż ten, który oferowali pojedynczy ogrodnicy. Ogrodnicy łączyli siły i tworzyli miejsca gdzie wspólnie handlowali kwiatami. Dzięki temu eksporterzy i krajowi handlowcy mieli dostęp do coraz większego asortymentu roślin oferowanych codziennie przez ogrodników w jednym miejscu i mogli zaoferować je swoim klientom przez cały rok, w bogatym asortymencie.

A wszystko zaczęło się w pubie!

W Holandii rolnicy jako pierwsi stosowali system aukcyjny do sprzedaży swoich produktów już od roku  1887. W tym czasie przyjęto malejący system oferty, co przyspieszyło transakcje, gwarantując jednocześnie sprzedawcom cenę minimalną. Nie tylko rolnicy korzystali na systemie aukcyjnym, kupcy uzyskali szybki przegląd wszystkich dostępnych produktów. Szybkość i przejrzystość transakcji mobilizowała plantatorów do poprawienia jakości produktów. Handel za pomocą giełd rozpowszechniał się. Wkrótce potem ten sposób handlu pomyślnie został zaadoptowany przez producentów kwiatów. Popyt na kwiaty cięte rósł. Produkcja kwiatów również gwałtownie wzrosła w związku z rozwojem upraw w ogrzewanych szklarniach. W 1911 roku producenci kwiatów ze wschodnich okolic Aalsmeer postanowili zjednoczyć swoje działania w celu utworzenia targu kwiatowego. Niewiele osób wie o tym, że holenderski przemysł kwiatowy miał początek w pubie. 4 grudnia 1911 r. w pubie „Welkom” na rogu ulicy Oosteinderweg-Pontweg, rozpoczęła działalność giełda „Bloemenlust”.

Na początku grudnia 1911  roku odbyła się próbna aukcja kwiatów. Wszyscy uczestnicy giełdy chcieli w końcu zobaczyć efekty działania aukcji. Zainteresowanie giełdą przeszło najśmielsze oczekiwania. Pierwsza aukcja w poniedziałek, 4 grudnia w kawiarni “Welkom”, była wielkim sukcesem. Pierwsza partia bzów została sprzedana po 18 – 20 guldenów za 100 gałęzi. Rozgałęzione bzy zostały sprzedane w cenie od 13 do 17 centów za kwiat. Szybkość transakcji zyskała uznanie uczestników giełdy. W pierwszym miesiącu działalności giełdy sprzedano na licytacji rośliny o wartości 1 780.79 guldenów. W tamtych czasach był to bardzo dobry wynik. Zdecydowano o przyjęciu systemu aukcyjnego na stałe. Członkowie spółdzielni zaczęli planować budowę pierwszego obiektu, gdzie odbywałyby się aukcje. Początkowy budynek szybko okazał się za mały. W 1922 roku aukcja została przeniesiona do nowego budynku po drugiej stronie ulicy.

W międzyczasie w zachodniej części Aalsmeer w Dorp w kawiarni „De III Kolomnen” na ulicy Stationsweg 10 stycznia 1912 roku rozpoczęła działalność druga giełda „Centrale Aalsmeerse Veiling” (CAV). Aukcja powstała pomimo apelu do uczestników konkurujących spółdzielni, który został opublikowany w lokalnej gazecie pod koniec grudnia 1911 roku, w którym prezesa Wydziału Ogrodniczego Aalsmeer sprzeciwiał się powstaniu dwóch giełd w jednym regionie. Nawoływał do stworzenia jednej giełdy, zgodnie z zasadą „zgoda buduje, niezgoda rujnuje”. Pomimo bliskości geograficznej występowały znaczne różnice społeczne i religijne między sąsiadami. Obydwie giełdy mocno ze sobą konkurowały aż do połowy XX wieku. W dniu 15 września 1912 roku giełdę CAV „Centrale Aalsmeerse Veiling” przeniesiono z ciasnych pomieszczeń kawiarni „De III Kolomnen” do nowododanego do użytku budynku giełdy. Giełda miała bardzo dobrą lokalizację, umiejscowiona była przy głównej drodze, nad kanałem blisko dworca kolejowego, dzięki czemu można było łatwo dojechać do niej wozem, łodzią i pociągiem. Wewnątrz giełdy do transportu roślin i kwiatów używano wózki i łodzie.

Giełda „Bloemenlust” koncentrowała się wyłącznie na aukcjach kwiatów ciętych. Natomiast CAV miała bardziej zróżnicowane podejście i w 1917 r. rozpoczęła licytację roślin doniczkowych. Chociaż aukcje kwiatów ciętych stanowiły większą część działalności spółdzielni, to sprzedaż roślin doniczkowych rosła. W roku 1920 handel roślinami doniczkowymi przeniesiono z głównego budynku aukcji do drugiego budynku. Na początku XX wieku w holenderskich kwiaciarniach można było kupić: kwiaty bzu, kalinę, dalie, hortensje, kalie, lilie, kliwie, amarylisy, goździki, gałęzie drzew owocowych, bukszpan, paprocie, palmy, aspidistrę. Większość tych kwiatów były dostępne na giełdach w Aalsmeer.

W latach poprzedzających II wojnę światową, obydwie giełdy „Bloemenlust” i CAV odnotowały silny wzrost obrotów. Przyczyniły się do tego wzrost produkcji i rozwój eksportu do krajów takich jak Niemcy, Wielka Brytania i Szwajcaria, jak również na rynki skandynawskie i sąsiednie do Belgii i Luksemburgu. Niemniej jednak rynek krajowy, gdzie wydatki per capita na kwiaty osiągnęły najwyższy poziom na świecie, pozostał głównym celem obu giełd.

Połączenie w 1968 roku

II Wojna Światowa spowodowała załamanie eksportu kwiatów, jednak aukcje nie zaprzestały działalności ponieważ zaspokajały popyt krajowy. W latach powojennych, holenderscy plantatorzy rozpoczęli ogromne inwestycje w budowę nowych szklarni, które kontynuowali przez dwie kolejne dekady. Wzrost produkcji był następstwem wzrostu popytu na rynkach zagranicznych, w szczególności w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji. Obydwie giełdy wciąż się rozbudowywały i rozwijały swoją działalność. „Bloemenlust” opracowała nowe odmiany róży i goździka, a CAV specjalizowała się w produkcji tulipanów, bzów i roślin doniczkowych. Aukcje osiągały podobne przychody na poziomie równowartości 10 mln EUR w 1950 roku, które stale z roku na rok rosły. Po roku 1960 giełdy osiągnęły granicę możliwości rozbudowy w swoich historycznych lokalizacjach. W obliczu znacznych kosztów budowy zupełnie nowych obiektów, konkurujące spółdzielnie zostały zmuszone do rozważenia pomysł połączenia swojej działalności. Dodatkowo cały region Aalsmeer znalazł się pod presją coraz większej liczby działających giełd, które powstały w innych częściach kraju. Pozycja lidera rynku kwiatowego była zachwiana.

W 1964 roku, rozpoczęto mediacje na temat fuzji. W roku 1967 projekt został opracowany, postanowiono połączyć aukcje i przenieść je do zupełnie nowego obiektu. Chociaż korzyści z fuzji były jasne, projekt spotkał się z pewnym oporem i został przegłosowany dopiero w 1968 roku. Z fuzji konkurujących giełd powstała nowa aukcja Verenigde Bloemenveilingen Aalsmeer (VBA). Wkrótce rozpoczęła się budowa nowego obiektu. Ukończony w 1972 roku kompleks, był ponad dwukrotnie większy od obu byłych domów aukcyjnych. Aukcje przeprowadzano w trzech salach aukcyjnych na sześciu zegarach. Połączone działanie VBA osiągnęło roczny przychód ponad 200 mln NLG (100 milionów euro). Nowa giełda zdominowała rynek holenderski i stała się liderem globalnego rynku branży kwiatowej.

Holendrzy mogą być dumni z pionierów florystyki, którzy postawili na kwitnąca współpracę. Czy samodzielnie działający ogrodnicy stanowiliby taką siłę? Współpraca ogrodników i handlowców w tworzeniu uporządkowanego rynku kwiatowego była i jest mocną stroną Holandii, której nie można w łatwy sposób skopiować nigdzie za granicą. Czy możemy taką współpracę rozpocząć w Polsce?

 

Komentarz